Chociaż
Kot Albert był z natury łakomczuszkiem o całkiem pokaźnym
brzuszku, codziennie wstawał wcześnie rano, by nie tracić dnia.
Tak było i dziś, pierwszego dnia stycznia, który jednocześnie był
pierwszym dniem nowego roku.
Albert
przeciągnął się na swoim miękkim posłaniu, zakręcił w
powietrzu ogonkiem i stanął na cztery łapy, by móc je rozluźnić
po całej nocy wylegiwania się. Przejrzał się w lusterku, aby
poprawić niesforną rudą sierść. Po porannej toalecie mógł w
końcu zasiąść do śniadania.
„Ciekawe,
co przyniesie ten nowy rok. Mam nadzieję, że dużo pączków z
chałwą” pomyślał, zajadając się swym ulubionym przysmakiem.
Gdy
kończył pić ciepłe mleko ze swojego ulubionego żółtego kubka,
w okienko jego chatki zapukała Ryjówka Balbina. W swoim grubym
kożuszku, czerwonych kaloszach oraz czapce z pomponem, z której
wystawał tylko jej długi nosek, wyglądała na bardzo zmarzniętą,
więc pospieszył do drzwi, aby jej otworzyć.
-
Witaj, Albercie! Szczęśliwego Nowego Roku! - krzyknęła Ryjówka
od progu.
-
Dzień dobry, Balbinko. Ale... dlaczego tak mówisz?
-
Jak to dlaczego? Przecież to tradycyjne powitanie. Życzymy sobie,
żeby ten rok był szczęśliwy i spełniły się wszystkie nasze
marzenia.
Kot
Albert podrapał się łapką po głowie i tęsknie spojrzał na
stojące na stole puste opakowanie po śniadaniu.
-
Czy mogę na przykład zażyczyć sobie górę pączków z chałwą.
Ryjówka
roześmiała się.
-
Możesz, ale wydaje mi się, że przydałyby ci się noworoczne
postanowienia.
Albert
znów podrapał się po głowie.
-
Nic nie rozumiem – powiedział – mówisz o tylu nowych rzeczach.
Czy możesz mi wyjaśnić, czym są te noworoczne postanowienia?
Balbina
przysunęła sobie stołek do gorącego pieca, usiadła, zdjęła
przemoczone buty i zaczęła suszyć stópki.
-
Kiedy nadchodzi nowy rok, planujesz, co chciałbyś osiągnąć i
jakie marzenia chcesz spełnić. Potem spisujesz je na kartce i
starasz się je zrealizować.
Kot
Albert rozejrzał się po swojej chatce. Bardzo ją lubił, ale
czasem miał wrażenie, że jest zbyt zabałaganiona. Przydałoby się
coś z tym zrobić...
-
Wiesz, to może być świetny pomysł! - zawołał, szukając już
kartki, na której mógłby zapisać swoje postanowienia noworoczne.
- Muszę zanotować kilka rzeczy.
Znalezienie
kartki i ołówka zabrało mu sporo czasu, ale Kot Albert nie dawał
za wygraną. Przecież Nowy Rok nie zdarza się codziennie! To może
być świetna okazja do wprowadzenia zmian w chatce, a może nawet
zadbania o swoje zdrowie...
-
Albercie, czy naprawdę uważasz, że pączki z chałwą to
odpowiedni dla ciebie rarytas? - zapytała Ryjówka Balbina, pełna
obaw, gdyż jej przyjaciel spożywał zbyt dużo tych specjałów.
-
Co chcesz przez to powiedzieć? - szczerze zdziwiony zapytał.
-
Pączki, prócz tego, że smaczne, są bardzo niezdrowe. Mają
bardzo dużo cukru, zepsują ci się zęby.
Kot
Albert podrapał się po głowie - już trzeci raz dzisiaj, co
znaczyło, że ten dzień był dla niego jedną wielką
niespodzianką.
-
Dobrze – odparł po dłuższym namyśle – odłożę je na
najwyższą szafkę, tak, abym ich nie ruszał tak często.
Chwycił
pudełko z pączkami i podszedł do szafki, lecz okazało się, iż
nie tylko była to najwyższa
szafka
w jego chatce, ale również przez swoje rozmiary była dla niego
niedostępna.
-
Tu będzie potrzebne krzesło – zawyrokował.
Odstawił
więc pączki, by móc przysunąć sobie krzesło. Następnie zaczął
wspinać się, lecz szło mu to bardzo mozolnie, gdyż przez ilość
zjadanych codziennie pączków stał się ociężały i nie mógł
utrzymać równowagi. Kiedy pączki już prawie znalazły się na
szafce, nagle Albert zachybotał się i spadł na podłogę,
rozpaczliwie machając łapkami, a wraz z nim spadły pączki,
rozsypując się po chatce.
-
No, masz ci los! - zawołał z obolałą miną.
-
Nic ci nie jest, przyjacielu? - Ryjówka Balbina była już przy
nim.
-
Nie, wszystko w porządku, tylko... trochę bolą mnie łapki.
Balbina
zaczęła zbierać z podłogi pączki.
-
Ale przynajmniej nie musisz już ich tam odkładać, teraz i tak nie
nadają się do jedzenia. - uśmiechnęła się.
-
Szkoda, właśnie miałem na nie ochotę...
-
Niech, to cię czegoś nauczy, Albercie! Jeśli nie będziesz jadł
tylu pączków, będziesz miał więcej
energii i zdrowia.
Kot
Albert westchnął. Nie wyglądał na szczególnie uszczęśliwionego.
Przed chwilą stracił kilka pączków, a teraz dowiedział się, że
nie powinien ich jeść wcale. Chociaż z drugiej strony... Kiedy
przypomni sobie, co przed chwilą się stało... Nie chciałby tego
powtarzać.
-
Dobrze. Chyba masz rację, Balbinko. - pokiwał głową – te
postanowienia noworoczne to bardzo trudna sprawa.
-
Ale, jak widzisz, dla niektórych bardzo przydatna. - odparła
Ryjówka i roześmiała się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz