niedziela, 1 listopada 2015

KOT ALBERT I STYCZEŃ. NOWOROCZNE POSTANOWIENIA.

Chociaż Kot Albert był z natury łakomczuszkiem o całkiem pokaźnym brzuszku, codziennie wstawał wcześnie rano, by nie tracić dnia. Tak było i dziś, pierwszego dnia stycznia, który jednocześnie był pierwszym dniem nowego roku.
Albert przeciągnął się na swoim miękkim posłaniu, zakręcił w powietrzu ogonkiem i stanął na cztery łapy, by móc je rozluźnić po całej nocy wylegiwania się. Przejrzał się w lusterku, aby poprawić niesforną rudą sierść. Po porannej toalecie mógł w końcu zasiąść do śniadania.
Ciekawe, co przyniesie ten nowy rok. Mam nadzieję, że dużo pączków z chałwą” pomyślał, zajadając się swym ulubionym przysmakiem.
Gdy kończył pić ciepłe mleko ze swojego ulubionego żółtego kubka, w okienko jego chatki zapukała Ryjówka Balbina. W swoim grubym kożuszku, czerwonych kaloszach oraz czapce z pomponem, z której wystawał tylko jej długi nosek, wyglądała na bardzo zmarzniętą, więc pospieszył do drzwi, aby jej otworzyć.
 - Witaj, Albercie! Szczęśliwego Nowego Roku! - krzyknęła Ryjówka od progu.
 - Dzień dobry, Balbinko. Ale... dlaczego tak mówisz?
 - Jak to dlaczego? Przecież to tradycyjne powitanie. Życzymy sobie, żeby ten rok był szczęśliwy i spełniły się wszystkie nasze marzenia.
Kot Albert podrapał się łapką po głowie i tęsknie spojrzał na stojące na stole puste opakowanie po śniadaniu.
 - Czy mogę na przykład zażyczyć sobie górę pączków z chałwą.
Ryjówka roześmiała się.
 - Możesz, ale wydaje mi się, że przydałyby ci się noworoczne postanowienia.
Albert znów podrapał się po głowie.
 - Nic nie rozumiem – powiedział – mówisz o tylu nowych rzeczach. Czy możesz mi wyjaśnić, czym są te noworoczne postanowienia?
Balbina przysunęła sobie stołek do gorącego pieca, usiadła, zdjęła przemoczone buty i zaczęła suszyć stópki.
 - Kiedy nadchodzi nowy rok, planujesz, co chciałbyś osiągnąć i jakie marzenia chcesz spełnić. Potem spisujesz je na kartce i starasz się je zrealizować.
Kot Albert rozejrzał się po swojej chatce. Bardzo ją lubił, ale czasem miał wrażenie, że jest zbyt zabałaganiona. Przydałoby się coś z tym zrobić...
 - Wiesz, to może być świetny pomysł! - zawołał, szukając już kartki, na której mógłby zapisać swoje postanowienia noworoczne. - Muszę zanotować kilka rzeczy.
Znalezienie kartki i ołówka zabrało mu sporo czasu, ale Kot Albert nie dawał za wygraną. Przecież Nowy Rok nie zdarza się codziennie! To może być świetna okazja do wprowadzenia zmian w chatce, a może nawet zadbania o swoje zdrowie...
  - Albercie, czy naprawdę uważasz, że pączki z chałwą to odpowiedni dla ciebie rarytas? - zapytała Ryjówka Balbina, pełna obaw, gdyż jej przyjaciel spożywał zbyt dużo tych specjałów. 
 - Co chcesz przez to powiedzieć? - szczerze zdziwiony zapytał. 
 - Pączki, prócz tego, że smaczne, są bardzo niezdrowe. Mają bardzo dużo cukru, zepsują ci się zęby.
Kot Albert podrapał się po głowie - już trzeci raz dzisiaj, co znaczyło, że ten dzień był dla niego jedną wielką niespodzianką.
 - Dobrze – odparł po dłuższym namyśle – odłożę je na najwyższą szafkę, tak, abym ich nie ruszał tak często.
Chwycił pudełko z pączkami i podszedł do szafki, lecz okazało się, iż nie tylko była to najwyższa
szafka w jego chatce, ale również przez swoje rozmiary była dla niego niedostępna.
 - Tu będzie potrzebne krzesło – zawyrokował.
Odstawił więc pączki, by móc przysunąć sobie krzesło. Następnie zaczął wspinać się, lecz szło mu to bardzo mozolnie, gdyż przez ilość zjadanych codziennie pączków stał się ociężały i nie mógł utrzymać równowagi. Kiedy pączki już prawie znalazły się na szafce, nagle Albert zachybotał się i spadł na podłogę, rozpaczliwie machając łapkami, a wraz z nim spadły pączki, rozsypując się po chatce.
 - No, masz ci los! - zawołał z obolałą miną.
  - Nic ci nie jest, przyjacielu? - Ryjówka Balbina była już przy nim.
 - Nie, wszystko w porządku, tylko... trochę bolą mnie łapki.
Balbina zaczęła zbierać z podłogi pączki.
  - Ale przynajmniej nie musisz już ich tam odkładać, teraz i tak nie nadają się do jedzenia. - uśmiechnęła się. 
 - Szkoda, właśnie miałem na nie ochotę... 
 - Niech, to cię czegoś nauczy, Albercie! Jeśli nie będziesz jadł tylu pączków, będziesz miał więcej energii i zdrowia.
Kot Albert westchnął. Nie wyglądał na szczególnie uszczęśliwionego. Przed chwilą stracił kilka pączków, a teraz dowiedział się, że nie powinien ich jeść wcale. Chociaż z drugiej strony... Kiedy przypomni sobie, co przed chwilą się stało... Nie chciałby tego powtarzać.
  - Dobrze. Chyba masz rację, Balbinko. - pokiwał głową – te postanowienia noworoczne to bardzo trudna sprawa.
 - Ale, jak widzisz, dla niektórych bardzo przydatna. - odparła Ryjówka i roześmiała się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz