niedziela, 1 listopada 2015

KOT ALBERT I CZERWIEC. LETNIE LENIUCHOWANIE.

Wiosna odchodziła już w niepamięć, ustępując miejsca upalnemu latu. To czas wakacji, wylegiwania się na łące oraz picia zimnego mleka. Kot Albert stwierdził, że można już wyjąć hamak i zawiesić między jabłoniami, jak robił co roku. Najpierw, by móc dobrze wypoczywać, musiał uprzątnąć ogródek, który przez zimę oraz wiosnę był zaniedbywany, gdyż Albert nie korzystał z niego o tych porach. Teraz należało pozbierać wszystkie śmieci, które przywiał wiatr, i skosić trawnik. Najpierw chwycił za grabki. Stwierdził, że tak będzie łatwiej pozbyć się zeschniętych gałązek oraz liści. Musiał bardzo uważać, by nie zrobić sobie krzywdy ostrymi ząbkami grabi. Następnie wszystkie odpadki wrzucił do taczki, która stała za jego chatką.
    - Jak tu czysto. – powiedział Kot Albert, z zadowoleniem patrząc na ogródek – Teraz można wypoczywać! Jeszcze tylko znajdę hamak.
    Właśnie, gdzie jest hamak? Albert był pewien, że znajdzie go tuż obok taczki, lecz pomylił się. W takim razie musiał leżeć na dnie szafy.
    - No tak! Przecież tam go schowałem, by śnieg oraz deszcz nie zmoczył materiału. - zawołał Kot i pobiegł do chatki.
    W szafie czekał na niego od dawna nieużywany hamak. Teraz należało go stamtąd wyjąć, wyczyścić i sprawdzić, czy nie jest porwany. Albert wyjął hamak, rozłożył na podłodze, a potem przyjrzał mu się uważnie. W prawym górnym rogu znalazł niewielką dziurę .
    - Trzeba to koniecznie załatać – stwierdził.
    Znalazł w szafie stertę kolorowych gałganków. Wybrał kawałek niebieskiego materiału, znalazł igłę, nitkę i – uważając, by się nie skaleczyć – naszył łatkę na rozcięcie.
    - Teraz hamak jest, jak nowy! - wesoło zawołał Albert, spiesząc ze swą zdobyczą do ogródka. Wkrótce potem hamak zawisnął między rozłożystymi jabłoniami.
    - Jeszcze tylko zimne mleko i mogę wypoczywać – stwierdził nasz bohater.
    Po kilku minutach na białym stoliku ogrodowym stanęła duża szklanka pysznego mleka. Albert mógł teraz wylegiwać się do woli.
    Kiedy leżał już w hamaku, przymknął oczy, by nie raziły go promyki letniego słońca. Nagle usłyszał znajomy odgłos tuż nad głową.
    - Bzzzzzz!
    - To mucha! - zawołał Albert – O, nie! Teraz na pewno nie odpocznę
    - Nie chcę ci przeszkadzać – niespodziewanie odezwała się mucha.
    - Ty potrafisz mówić? - zdziwił się Kot.
    - Pewnie, że tak – mucha przysiadła na stole.
    - Jeśli nie chcesz mi przeszkadzać, to co cię tu sprowadza? - zaciekawił się nasz bohater.
    - Bardzo chce mi się pić – odrzekła mucha – Zauważyłam, że masz mleko. Czy mógłbyś poczęstować mnie kropelką?
    - Oczywiście – Albert rozpromienił się i sięgnął po szklankę. Wylał odrobinę mleka na stół, a mucha od razu zaczęła pić.
    - Dziękuję! - powiedziała – Jesteś prawdziwym przyjacielem.
    Resztę tego ciepłego czerwcowego dnia spędzili razem w ogrodzie Kota Alberta, leniuchując, pijąc zimne mleko, jedząc pączki z chałwą i rozmawiając.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz