Był
piękny marcowy poranek, kiedy Kota Alberta obudziło pukanie do
drzwi. Ptaki już na dobre rozpoczęły swoje śpiewy, słońce
zakradało się przez okno, a przebiśniegi nieśmiało wychylały
swe białe główki przez resztki topniejącego śniegu.
Albert
odrzucił na bok swój kocyk w kwiatki, pod którym spał, gdy tylko
nadchodziły cieplejsze dni. Podbiegł do drzwi i otworzył swym
gościom. Na progu stała Ryjówka Balbina oraz Wróbelek Antoś.
Przyjaciółka ściskała w łapce wiklinowy koszyk, do którego
zapakowała kolorową bibułę, sznurki, wstążki i patyki. Ptaszek
natomiast unosił się nad ziemią, trzymając pazurkami worek
wypchany pstrokatymi szmatkami, guzikami oraz kredkami.
-
Witaj, Albercie! Wesołego pierwszego dnia wiosny! - zawołała
Balbina.
-
Ojej, to już dziś? - ucieszył się Kot – zupełnie zapomniałem.
-
Tak, dziś jest dwudziesty pierwszy dzień marca. To znaczy, że w
kalendarzu zaczęła się właśnie wiosna. - wspomniał Antoś.
-
Jak to „w kalendarzu”? Co to znaczy? - Albert podrapał się po
kocim uszku.
-
Dzisiaj jest dzień, o którym mówi się, że rozpoczyna
kalendarzową wiosnę. - odparła Ryjówka Balbina.
-
Prawdziwa wiosna, taka, jaką widzisz wokół, czasem pojawia się
trochę wcześniej lub później od tej kalendarzowej. - dodał
Wróbelek – Kiedy śnieg stopnieje, a dni stają się coraz
cieplejsze, mówimy o astronomicznej wiośnie.
-
Ojej, jakie trudne słowo. Astronomiczna wiosna... - Albert
powtórzył po swym przyjacielu, by nie zapomnieć nowego słowa –
A co to za pakunki? - zapytał, wskazując koszyk oraz worek.
-
To materiały na Marzannę. Możemy wejść?
Nasz
bohater skinął głową i zaprosił przyjaciół do środka. Usiedli
wokół okrągłego, drewnianego stołu, który dobrze oświetlały
promienie porannego słońca. W czasie, gdy Antoś i Balbina
wypakowywali potrzebne przedmioty, Albert zagrzał trochę mleka,
rozlał je do trzech kubeczków i postawił na stole.
-
Co to jest ta Marzanna?
-
Marzanna to kukiełka, którą pali się lub topi pierwszego dnia
kalendarzowej wiosny po to, by odgonić zimę i zaprosić nową porę
roku – odparła Balbina – Dziś zrobimy własną Marzannę i
wrzucimy ją do rzeki!
-
Wspaniale! Co za świetny pomysł na świętowanie nadejścia
wiosny! Od czego zaczniemy?
-
Najpierw zrobimy jej tułów. - zaświergotał Wróbelek – Z tego
dużego kijka, worka i kilku ścinków materiału.
Ryjówka przygotowała wszystkie przedmioty, o których
wspomniał jej kolega. Wypchali stary worek po ziarnie na mąkę
starymi szmatkami, wetknęli do środka długi kij tak, że spora
jego część wystawała z worka. Całość przewiązali sznurkiem,
aby worek nie spadł.
-
To będzie głowa i tułów – zawołała Balbina – teraz dodamy
drugi kijek, mniejszy. To będą ręce.
Mieli już całą podstawę kukiełki, lecz ta ciągle
nie uśmiechała się. Nie miała też nosa i oczu. Kot Albert
doszył więc do worka dwa błyszczące, niebieskie guziki, a
Wróbelek Antoś domalował kolorową kredą radosny uśmiech i
nosek.
-
Ojej, trzeba zrobić jej włosy! - Balbina chwyciła za bibułę i
zaczęła wycinać z niej kolorowe paski - Przykleimy je do głowy.
Albert
znalazł klej i posmarował kilka pasków, lecz gdy chciał wziąć
je do łapki, pomylił strony, chwytając za część pomalowaną
klejem.
-
Wróbelku, pomóż! Przykleiłem się! - zawołał Kot Albert,
próbując odgonić bibułę, która owinęła mu się już na
łapkach. Wróbelek zerwał się do lotu i złapał intruza
pazurkami.
-
Dziękuję ci, przyjacielu – powiedział nasz bohater z ulgą.
-
Muszę teraz wyciąć nowe paski – stwierdziła zasmucona Ryjówka
– te nie nadają się do niczego.
Balbinka
zrobiła kukiełce nowe włosy. Cała trójka przyklejała je tym
razem bardzo ostrożnie, aby znów się nie zniszczyły. Następnie
Wróbelek Antoś chwycił igłę z nitką i zszył kilka kolorowych
gałganków, z których powstała sukienka.
-
Nasza Marzanna gotowa! – zawołał podekscytowany Albert – Co
teraz zrobimy?
-
Idziemy nad rzekę – zadecydowała Ryjówka – tam wrzucimy ją
do wody, a wtedy przyjdzie prawdziwa wiosna.
Zaraz potem wyruszyli przez las. Kot Albert niósł
kukiełkę, gdyż była ona nieco za ciężka dla jego przyjaciół.
Balbinka trzymała kosz piknikowy, do którego zapakowała drugie
śniadanie. Wróbelek Antoś leciał nisko nad nami, ćwierkając
radośnie. Gdy byli już na miejscu, stanęli nad brzegiem rzeki.
-
Droga zimo – zaczęła Ryjówka – dziękujemy ci za śnieg,
lepienie bałwana i sanki, lecz teraz powinnaś zrobić miejsce
swojej siostrze, wiośnie. Jako prezent od nas przyjmij tę
Marzannę, którą zrobiliśmy razem z Wróbelkiem Antosiem i Kotem
Albertem. Do widzenia, zimo!
Razem
wrzucili do rzeki kolorową kukiełkę, patrząc, jak odpływa z
prądem, a potem tonie. Balbinka wyciągnęła z koszyka piknikowego
pączki z chałwą oraz mleko i rozdała swoim przyjaciołom. Tak
świętowali odejście mroźnej pory roku oraz początek czasu
zielonych pączków na drzewach i słonecznych, cieplejszych dni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz