Maj
był ulubionym miesiącem Kota Alberta. Wtedy robiło się przyjemnie
ciepło, nawet wieczorem, co pozwalało na spanie przy otwartym oknie
i obserwowanie księżyca. Prócz tego kwitły kwiaty na drzewach, a
w całym lesie przepięknie pachniało zaróżowionymi kasztanowcami
rosnącymi wzdłuż Kasztanowej Alejki. Szkoda byłoby zmarnować
taką okazję i nie spędzić całego dnia na świeżym powietrzu!
Albert nie lubił nudzić się w domu, więc postanowił spotkać się
z przyjaciółmi i zorganizować majówkę. Odgrzebał wiklinowy
koszyk piknikowy, ponieważ jedzenie było ważną częścią każdej
majowej wycieczki. Schował tam butelkę mleka, kilka bułek, trochę
pysznych jabłek oraz zdrowych pomidorów.
-
To powinno wystarczyć – stwierdził, ostatecznie dorzucając
kilka pączków, bez których nie mógł się obejść. Następnie
założył kalosze, na głowę naciągnął kapelusz i wyszedł z
domu, zmierzając do chatki Ryjówki Balbiny.
Zastał swoją przyjaciółkę pracującą w małym
ogródku. Kot Albert bardzo go lubił, gdyż o różnych porach roku
można było znaleźć tutaj różne przysmaki. Latem cała okolica
pachniała soczystymi truskawkami Balbinki, a jesienią na trawniku
pod gruszą piętrzyły się stosy dorodnych owoców. W dodatku
przyjaciółka naszego bohatera bardzo dbała o porządek w swoim
ogrodzie.
-
Witaj, Ryjóweczko! - zawołał Albert.
-
Dzień dobry, przyjacielu – odpowiedziała – Gdzie się
wybierasz?
-
Idę na majówkę. Chciałem, żebyś poszła ze mną.
-
A co to jest „majówka”? - zapytała zaciekawiona Balbina.
-
Majówka to nazwa wiosennej wycieczki. Mam tu nawet kosz piknikowy
ze smakołykami, które będziemy mogli razem zjeść.
-
Świetnie, uwielbiam wycieczki! - rozpromieniła się Ryjówka –
Bardzo chętnie z tobą pójdę. Muszę tylko schować grabki oraz
inne narzędzia ogrodowe.
Chwilę później szli ramię w ramię lasem. Otaczały
ich kwiaty oraz piękna, żywa zieleń liści, a między drzewami
przedzierały się promienie ciepłego słońca. Jakie cudowne
miejsce! Dalej było jeszcze ładniej. Kot Albert wraz z Ryjówką
Balbiną dotarli do miejsca, w którym jeszcze nigdy nie spędzali
czasu. Musieli zejść bardzo ostrożnie niewielkim, lecz stromym
wzgórzem usłanym drobnymi żółtymi kwiatkami. Sam widok
zielonych, leśnych pagórków był niesamowity, a na dole czekała
na nich jeszcze lepsza niespodzianka. Gdy udało im się zejść na
dół, ich oczom ukazała się piękna, ogromna łąka, na środku
której znajdowało się jezioro.
-
Urocze miejsce – stwierdził Kot Albert – Moglibyśmy tutaj
odpocząć i zjeść.
-
Znakomity pomysł – odparła Balbinka.
Udali się na sam brzeg, a na miejscu rozłożyli
kocyk, który znaleźli w koszyku. Teraz można było usiąść i
zajadać smakołyki. Zapowiadał się bardzo udany piknik.
Gdy
zjedli, położyli się na plecach, by odpocząć. Mogli dzięki
temu obserwować niebo i opowiadać sobie historie o zwierzątkach,
do których podobne były puszyste chmurki.
Wkrótce ich zabawa została przerwana. Kot Albert
poczuł na czole kilka kropel, które spadając z nieba, rozbijały
się na jego głowie: pac, pac, pac.
-
Ojej, pada deszcz! - zmartwił się – Co my teraz zrobimy?
Ryjówka
wstała, rozejrzała się. Po chwili na jej pyszczku zagościł
uśmiech.
-
Rozbijemy namiot! Wstawaj, Albercie!
Kot
posłusznie wykonał jej polecenie. Balbinka podniosła koc, a jej
przyjaciel podniósł kosz. Przeszli kilka kroków w stronę lasu.
Po chwili Ryjówka zatrzymała się, więc Albert zrobił to samo.
-
Między tymi drzewami powiesimy twój kocyk. To będzie nasz namiot,
dzięki któremu nie zmokniemy.
-
Wspaniały pomysł, Balbinko! - powiedział Kot Albert – A przy
tym ile zabawy.
Przywiązali koc do czterech rosnących obok siebie
drzew. Potem mogli się schować w swojej nowej kryjówce. Usiedli
na trawie, która nie zdążyła jeszcze zmoknąć. Albert wyjął
dwa pączki i poczęstował przyjaciółkę. Razem zajadali
podwieczorek, obserwując deszczowy pejzaż.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz