niedziela, 1 listopada 2015

KOT ALBERT I MAJ. WYPRAWA NA MAJÓWKĘ.

Maj był ulubionym miesiącem Kota Alberta. Wtedy robiło się przyjemnie ciepło, nawet wieczorem, co pozwalało na spanie przy otwartym oknie i obserwowanie księżyca. Prócz tego kwitły kwiaty na drzewach, a w całym lesie przepięknie pachniało zaróżowionymi kasztanowcami rosnącymi wzdłuż Kasztanowej Alejki. Szkoda byłoby zmarnować taką okazję i nie spędzić całego dnia na świeżym powietrzu! Albert nie lubił nudzić się w domu, więc postanowił spotkać się z przyjaciółmi i zorganizować majówkę. Odgrzebał wiklinowy koszyk piknikowy, ponieważ jedzenie było ważną częścią każdej majowej wycieczki. Schował tam butelkę mleka, kilka bułek, trochę pysznych jabłek oraz zdrowych pomidorów.
    - To powinno wystarczyć – stwierdził, ostatecznie dorzucając kilka pączków, bez których nie mógł się obejść. Następnie założył kalosze, na głowę naciągnął kapelusz i wyszedł z domu, zmierzając do chatki Ryjówki Balbiny.
    Zastał swoją przyjaciółkę pracującą w małym ogródku. Kot Albert bardzo go lubił, gdyż o różnych porach roku można było znaleźć tutaj różne przysmaki. Latem cała okolica pachniała soczystymi truskawkami Balbinki, a jesienią na trawniku pod gruszą piętrzyły się stosy dorodnych owoców. W dodatku przyjaciółka naszego bohatera bardzo dbała o porządek w swoim ogrodzie.
    - Witaj, Ryjóweczko! - zawołał Albert.
    - Dzień dobry, przyjacielu – odpowiedziała – Gdzie się wybierasz?
    - Idę na majówkę. Chciałem, żebyś poszła ze mną.
    - A co to jest „majówka”? - zapytała zaciekawiona Balbina.
    - Majówka to nazwa wiosennej wycieczki. Mam tu nawet kosz piknikowy ze smakołykami, które będziemy mogli razem zjeść.
    - Świetnie, uwielbiam wycieczki! - rozpromieniła się Ryjówka – Bardzo chętnie z tobą pójdę. Muszę tylko schować grabki oraz inne narzędzia ogrodowe.
    Chwilę później szli ramię w ramię lasem. Otaczały ich kwiaty oraz piękna, żywa zieleń liści, a między drzewami przedzierały się promienie ciepłego słońca. Jakie cudowne miejsce! Dalej było jeszcze ładniej. Kot Albert wraz z Ryjówką Balbiną dotarli do miejsca, w którym jeszcze nigdy nie spędzali czasu. Musieli zejść bardzo ostrożnie niewielkim, lecz stromym wzgórzem usłanym drobnymi żółtymi kwiatkami. Sam widok zielonych, leśnych pagórków był niesamowity, a na dole czekała na nich jeszcze lepsza niespodzianka. Gdy udało im się zejść na dół, ich oczom ukazała się piękna, ogromna łąka, na środku której znajdowało się jezioro.
    - Urocze miejsce – stwierdził Kot Albert – Moglibyśmy tutaj odpocząć i zjeść.
    - Znakomity pomysł – odparła Balbinka.
    Udali się na sam brzeg, a na miejscu rozłożyli kocyk, który znaleźli w koszyku. Teraz można było usiąść i zajadać smakołyki. Zapowiadał się bardzo udany piknik.
    Gdy zjedli, położyli się na plecach, by odpocząć. Mogli dzięki temu obserwować niebo i opowiadać sobie historie o zwierzątkach, do których podobne były puszyste chmurki.
    Wkrótce ich zabawa została przerwana. Kot Albert poczuł na czole kilka kropel, które spadając z nieba, rozbijały się na jego głowie: pac, pac, pac.
    - Ojej, pada deszcz! - zmartwił się – Co my teraz zrobimy?
    Ryjówka wstała, rozejrzała się. Po chwili na jej pyszczku zagościł uśmiech.
    - Rozbijemy namiot! Wstawaj, Albercie!
    Kot posłusznie wykonał jej polecenie. Balbinka podniosła koc, a jej przyjaciel podniósł kosz. Przeszli kilka kroków w stronę lasu. Po chwili Ryjówka zatrzymała się, więc Albert zrobił to samo.
    - Między tymi drzewami powiesimy twój kocyk. To będzie nasz namiot, dzięki któremu nie zmokniemy.
    - Wspaniały pomysł, Balbinko! - powiedział Kot Albert – A przy tym ile zabawy.
    Przywiązali koc do czterech rosnących obok siebie drzew. Potem mogli się schować w swojej nowej kryjówce. Usiedli na trawie, która nie zdążyła jeszcze zmoknąć. Albert wyjął dwa pączki i poczęstował przyjaciółkę. Razem zajadali podwieczorek, obserwując deszczowy pejzaż.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz