Sierpień
to ostatni letni miesiąc. Nadal było bardzo ciepło, lecz już nie
tak upalnie, jak w lipcu. Kot Albert spędzał większość dnia poza
domem. Spacerował po lesie, czytał książki nad rzeką, łowił
ryby oraz bawił się ze swoimi przyjaciółmi: Ryjówką Balbiną i
Wróbelkiem Antosiem. Pewnego dnia, podczas porannej przechadzki
spotkał ich, niosących wiklinowe kosze.
-
Dokąd idziecie? - zapytał.
-
Idziemy do sadu – odparła Balbinka – Już czas na zbiory.
-
A co takiego będziecie zbierać? - zainteresował się Albert.
-
Zerwiemy jabłka, gruszki oraz śliwki z drzew, a potem zrobimy z
nich smaczne przetwory: dżemy, powidła i soki – odparł Antoś –
Chcesz iść z nami?
-
Brzmi zachęcająco – odpowiedział nasz bohater – Chętnie
pójdę, jeszcze nigdy nie pracowałem w sadzie.
Pomaszerowali więc wszyscy razem, by po chwili
wydostać się z lasu i iść do sadu polną drogą. Sierpień to
nie tylko czas zbiorów owoców, ale również ścinania zboża,
dlatego pola były już ogołocone z tegorocznych plonów, a siano
leżało pozwiązywane w snopki.
Albert wiedział, jak wygląda sad, ponieważ jego
przyjaciółka miała niewielki ogródek, w którym rosły grusze i
jabłonie. Zdziwił się jednak, gdy zobaczył wiele różnych drzew
rosnących jedno obok drugiego i zachęcających swymi dojrzałymi
owocami. Były tam wszystkie lubiane przez niego owoce: różne
odmiany śliwek, gruszek oraz jabłek. Wszystkie czekały na
zerwanie.
-
Musimy uzbierać cały kosz owoców, żeby zrobić nasze ulubione
przetwory – powiedział Wróbelek Antoś – Powinniśmy zacząć
już zbierać, konfitury bardzo długo się gotują.
Podzielili
się między sobą pracą tak, że każdy zbierał inny owoc.
-
To bardzo przyjemna praca – stwierdził Albert – Trzeba tylko
zrywać owoce i wrzucać je do koszyka. Albo zjadać...
-
Nie jedz tych jabłek, Albercie! - zawołała Ryjówka Balbina –
Najpierw musisz je umyć.
-
Dlaczego? - zdziwił się nasz bohater, przyglądając się owocowi,
który właśnie zerwał z drzewa – Przecież nie są brudne.
-
Są zanieczyszczone, ale tego nie widać. Nie można jeść
nieumytych owoców i warzyw, może cię potem boleć brzuch.
-
Ojej, nie wiedziałem... - Kot Albert podrapał się po głowie,
następnie wrzucił jabłko do koszyka – Cóż, spróbuję ich w
domu.
Kiedy zebrali już cały koszyk przeróżnych owoców,
poszli razem do chatki Ryjówki Balbinki. Była ona trochę
mniejsza, niż domek Alberta, gdyż sama Ryjówka także była
mniejsza. Promyki popołudniowego słońca wpadało przez okienko,
oświetlając biały, okrągły stół z drewna. Na prawo znajdowało
się palenisko, nad którym wisiał kociołek do gotowania. Na lewo
stał piekarnik, w którym przyjaciółka Alberta piekła wspaniałe
ciasta.
-
Najpierw koniecznie musimy umyć owoce – zadecydowała Balbinka.
Wrzucili
wszystkie śliwki, gruszki oraz jabłka do wielkiej miski z wodą.
Następnie należało je osuszyć na ręczniku. Wróbelek Antoś
znalazł duży ręcznik, rozłożył go na stole i tam wspólnie
ułożyli owoce. Gdy wyschły, trzeba było obrać jabłka oraz
gruszki, a ze śliwek usunąć pestki.
-
Czy teraz mogę zjeść jedno jabłko? - zapytał Kot Albert.
-
Tak, Albercie, wszystkie jabłka nadają się już do jedzenia –
odpowiedziała Ryjówka.
Albert z radością sięgnął po owoc, by następnie
odgryźć kawałek soczystego jabłuszka. Było pyszne, słodkie
oraz sycące! Czegoś tak dobrego nie jadł od dawna.
Po
krótkiej przerwie i kilku zjedzonych owocach wrócili do pracy.
Albert obierał jabłka, Balbinka obierała gruszki, a Antoś usuwał
pestki ze śliwek.
-
Teraz pokroimy wszystkie składniki naszych konfitur w kostkę –
powiedziała Ryjówka – wrzucimy je do kociołka, dodamy trochę
wody oraz cukier.
Tak
też zrobili. Mimo podgrzewania czy mieszania drewnianą łyżką,
owoce ciągle były twarde i nie przypominały konfitur.
-
Widocznie muszą się długo gotować – stwierdził Wróbelek
Antoś – Musimy poczekać.
-
Mam pomysł! - ucieszyła się Balbinka – Mogę w tym czasie
upiec bułeczki drożdżowe, które później zjemy z naszym
dżemem.
-
Świetny pomysł! - zawołali jej przyjaciele – Ale czy potrafisz
zrobić takie bułki?
-
Oczywiście, że potrafię – odparła Ryjówka – Potrzebujemy
tylko mąki, mleka, cukru oraz drożdży.
I już sięgała po odpowiednie składniki. Mleko
zostało podgrzane, a do niego wrzucono drożdże oraz cukier.
Albert połączył powstałą w ten sposób masę z mąką. Teraz
musieli chwilę poczekać, by ciasto nieco wyrosło. Kiedy tak się
stało, przyjaciele formowali z ciasta bułeczki i układali je na
blasze do pieczenia. Następnie wstawili ją do rozgrzanego pieca.
-
Musimy bardzo uważać, ponieważ piekarnik jest bardzo gorący,
możemy się poparzyć – ostrzegła Balbina.
Po
krótkim czasie po chatce rozszedł się cudowny zapach świeżych
bułeczek. Były już gotowe. Gdy wystygły, można było też
zabrać się za konfitury.
-
Mmm, przepyszne! - ocenił Antoś.
Razem zasiedli do stołu. Balbinka rozdała każdemu
talerzyk i nóż, by mogli sobie ukroić bułkę, a potem
posmarować ją konfiturami. To był wspaniały sierpniowy dzień
zakończony smakowitym posiłkiem zrobionym wraz z przyjaciółmi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz